7.11.2013

Moje ulubione zapachy



Jak pisał Janusz Leon Wiśniewski - Perfumy (...) Są jak wiadomości, którą chce się przekazać. Nie potrzeba do tego żadnego języka. Można być głuchoniemym, można być z innej cywilizacji, a i tak zrozumie się tę wiadomość. W perfumach jest jakiś irracjonalny, tajemniczy element. 

Uwielbiam perfumy. Mogłabym spędzać całe dnie w perfumeriach poszukując zapachów dla siebie bądź doradzając innym. Ogromną frajdę sprawia mi również poszukiwanie odpowiedników znanych marek. Już nawet mamy niektórych moich koleżanek chcą, żebym zamawiała im te zamienniki, które wytropiłam dla siebie.
Wiele osób z mojej rodziny od dawna wiernie używa jednych i tych samych zapachów. W moim przypadku jest to niemożliwe. Nie tyle, że perfumy szybko mi się nudzą, co po prostu szybko przestaję je czuć i potrzebuję co jakiś czas zmienić. Poza tym lubię inaczej pachnieć w pracy, inaczej na randce a jeszcze inaczej na imprezie. A z tego też powodu częściej sięgam po zamienniki niż oryginały, bo w przeciwnym razie nie wyrobiłabym finansowo.

Aktualnie moja kolekcja zapachów wygląda tak: 



Elizabeth Arden Green Tea – jeden z ulubionych zapachów codziennych, szczególnie podczas ciepłych miesięcy. Świeży i intensywny zapach zielonej herbaty wyjątkowo pobudza mnie do działania. 

La Rive Madame Isabelle – odpowiednik Coco Mademoiselle Chanel. Różnica dotyczy tylko ceny. Za oryginał (flakonik 30 ml) płaciłam prawie 300 zł. Natomiast 90 ml La Rive Madame Isabelle kosztuje mnie niecałe 30 zł razem z wysyłką (zamawiam na allegro u sprawdzonego sprzedawcy po naprawdę atrakcyjnej cenie). Zapach ten najczęściej wybieram na wieczorne wyjście lub do pracy w okresie jesienno – zimowym.

Laura Bogatti Ectasy Calwin Klaus – odpowiednik Euphoria Calvin Klein wypatrzony na bazarze za śmieszną cenę, bo 13 zł. Później już nie znalazłam ich w aż tak niskiej cenie, ale i tak kupuję na allegro dużo taniej niż miałabym zapłacić za oryginał. Zapach ten najczęściej wybieram na imprezę. 

Avon Little Black Dress – co tu dużo pisać… niezobowiązujący zapach dobry na każdą okazję. 

Perfumy waniliowe z Mistral – lubię również perfumy nalewane. Podobno w Mistral można znaleźć wiele odpowiedników znanych marek, ja jednak od lat wiernie zakupuję tam zapachy posiadające nutę mojej ukochanej wanilii. Nie ma jakiegoś konkretnego przeznaczenia – lubię te perfumy zarówno na co dzień, jak i na ważniejsze okazje. Najbardziej lubię zapach nr 55, na drugim miejscu są 47 i 158. Zdaniem wielu moich znajomych pachną tak samo, jednak ja czuję różnicę.

Odpowiednik Code Giorgio Armani – nie jest to odpowiednik idealny, nie pamiętam dokładnie w jakiej perfumerii zakupiłam. Stosuję rzadko.

Do mojej kolekcji zapachów chciałabym dodać jeszcze Versace Bright Cristal (muszę odżałować i zakupić oryginał, bo miałam już wiele odpowiedników i straciłam nadzieję, że trafię na idealny zamiennik Versace), Giorgio Armani Emporio (mam nadzieję, że trafię na odpowiednik) i Lancome Miracle Forever (biorąc pod uwagę ceny – tu też zamierzam poszukać odpowiednika).

3.11.2013

Leniwa niedziela + plan językowy

Nie wiem czy to przez ten deszcz, czy może kwestia ciśnienia, a może po prostu brak odpowiedniej dawki słońca, ale dzisiejsza niedziela zaplanowana pod hasłem "Nie robię nic" była dla mnie męcząca bardziej niż w pełni aktywny dzień. Zauważyłam też, że czasem gdy wybudzę się o 4.30 (niezależnie od tego czy spałam 8 godzin, czy 3) mam w sobie więcej energii niż gdy wyleguję się w łóżku do 11.00. Mimo, że nic męczącego od piątku nie robiłam, ani nie przebalowałam sobotniej nocy (zresztą biorąc pod uwagę okoliczności Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego - impreza byłaby jak najbardziej nie na miejscu) a dziś wyszłam z łóżka po 11.00 i dzień rozpoczęłam już obiadem - przez większą część niedzieli czułam się jakbym ostatnimi czasy harowała a w ostatnią noc zafundowała sobie taką dawkę rozrywki i promili, że następnego dnia męczy kac morderca. A może po prostu miałam dziś pierwszą w moim życiu migrenę? Albo tylko jakąś chwilową słabość, bo przed chwilą skończyłam pić kawę (bez mleka, czyli zupełnie nie w moim stylu, ale czego nie robi się dla pobudzenia) i oglądać Amelię i.... w tej chwili czuję się o wiele lepiej.


Dziś naszła mnie poważniejsza refleksja na temat języków. Od dłuższego czasu zabieram się za podnoszenie swoich umiejętności językowych i niestety... na kilku lekcjach się kończy. W obecnej chwili, czy tego chcę czy nie, muszę skupić się na angielskim i niemieckim. O tym, dlaczego ważna jest znajomość angielskiego pisać nie trzeba. W przypadku mojego przymusu podreperowania niemieckiego mały komentarz jest niezbędny. Jestem z tych osób, które niemieckiego uczyły się całe życie. I wciąż czuję się niedouczona jak na lata które spędziłam na nauce. Moja klasa w podstawówce uczyła się niemieckiego, w gimnazjum kontynuowaliśmy naukę i mieliśmy dodatkowo francuski (ale tylko jedną godzinę w tygodniu, kiepskiego nauczyciela, więc niewiele pamiętam). W liceum uczęszczałam do klasy lingwistycznej z wiodącym niemieckim (angielski był drugim językiem), na studiach zdecydowałam się na lektorat właśnie z języka naszych zachodnich sąsiadów a od trzeciego roku dodatkowo zapisałam się na kurs językowy. A dziś, mimo że tyle się uczyłam, wciąż czuję się z tym językiem nie do końca pewnie. I tak sobie postanowiłam, że wolne chwile w jesienno - zimowe wieczory poświęcę podciągnięciu się z niemieckiego i angielskiego. Jeśli chodzi o angielski to jestem na etapie testowania aplikacji na smartfona z której korzystam w drodze do pracy. Aplikacja zawiera krótkie lekcje w których nacisk położony jest głównie na słownictwo (trening słówek, fiszki itp.). Aplikacja do pobrania tutaj . Z tego co wiem można uczyć się z nią nie tylko angielskiego. Na dzień dzisiejszy za wczas na recenzję bo używam jej zbyt krótko, ale mam nadzieję, że za jakiś czas rozpiszę się bardziej.
W przypadku niemieckiego plan zapowiada się poważniej. Z racji tego, że wiosną zamierzam w końcu zdać certyfikat z tego języka, planuję poświęcać mu przynajmniej 3 dni w tygodniu. Myślę nie tylko o typowo książkowych powtórkach, lecz także o komunikowaniu się w tym języku. Pamiętam, że w gimnazjum ja i kilka innych dziewczyn za namową naszej germanistki korespondowałyśmy z innymi dziewczynami z krajów niemieckojęzycznych. Niestety z biegiem czasu kontakt z naszymi niemieckimi i austriackimi koleżankami się urwał. Obecnie rozważam ponowne korespondowanie w języku obcym, ale drogą mailową. Kiedyś trafiłam na stronę InterPals Penpals i nawet miałam mialowych znajomych z Hiszpanii. Jednak nasze dyskusje urwały się, gdy z maili przerzuciliśmy się na Facebooka. Bo o czym tu do siebie pisać, skoro - chociażby po samych zdjęciach - jesteśmy na bieżąco i nie musimy się informować nawzajem co u kogo słychać.

A zatem mój germanistyczny plan językowy przedstawia się następująco:
powrót do materiałów z kursów językowych, dużo powtórek słownictwa (jestem na etapie poszukiwań idealnego repetytorium leksykalnego) i aktywne, niemieckojęzyczne korzystanie ze strony InterPals Penpals. I żadnego Facebooka z Niemcami i Austriakami na dzień dobry. No i do tego przyjaźń z książką Nowe repetytorium z gramatyki języka niemieckiego. A może ktoś z osób tu zaglądających może polecić jakieś dobre repetytorium leksykalne lub kurs on-line języka niemieckiego?

Do poważnej nauki zabieram się od jutra, a za chwilę zaczynam odprężający wieczór, prawie przed nowym tygodniem.

2.11.2013

łapanki myśli [listopad 2013]

Zainspirowana wpisem Aliny prowadzącej bloga designyourlife zdecydowałam się stworzyć swoją listopadową listę dokończonych zdań.

Czuję, cieszę się, doceniam, chciałabym, myślę, słucham, oglądam, czytam, szukam, nie mogę się doczekać - stworzenie zdań rozpoczętych tymi słowami na pewno pomoże mi lepiej docenić każdą chwilę.


No to do dzieła! 

CZUJĘ: coraz silniejszą potrzebę znalezienia zajęcia, które pozwoli mi spełniać się zawodowo. Sporą część naszego życia spędzamy w pracy, więc nie chcę by moje życie wypełniało coś, co mnie nie cieszy
CIESZĘ SIĘ: gdy robię to co kocham.
DOCENIAM: (w miarę możliwości) każdą chwilę. Nawet w tej gorszej staram się znaleźć cenną wskazówkę, którą mogę wykorzystać by było lepiej.
CHCIAŁABYM: ogólnie to wiele :) a przede wszystkim robić w życiu to co kocham, być otoczoną ludźmi których kocham, dużo zwiedzać i poznawać.
MYŚLĘ: często o tym, co w życiu mogłam zrobić inaczej. A wnioski wyciągnięte w przeszłości stanowią dla mnie podstawę w planowaniu przyszłości.
SŁUCHAM: tego, co w danej chwili współgra z moimi emocjami.
OGLĄDAM: swoje ulubione seriale, komedie, horrory i filmy akcji a także sporo filmów na YT o zdrowym stylu życia, książkach i kosmetykach.
CZYTAM: ostatnio więcej blogów niż książek.
SZUKAM: szczęścia w każdej chwili ;)
NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ: spełnienia marzeń ;)