16.12.2013

Drezno - w poszukiwaniu magii świąt

Dobra organizacja czasu, odległość ok. 420 km oraz jakieś 25 euro do dyspozycji - oto składniki udanej soboty. Soboty, podczas której zakochałam się w kolejnym mieście i po której obaliłam negatywne stereotypy dotyczące Niemców.

Po prawie 7 godzinach nocnej podróży dotarłam na miejsce. Przywitała mnie całkiem ładna pogoda - bezwietrznie, temperatura ok. 6 stopni na plusie. Punktem startowym mojej wizyty w Dreźnie były Tarasy Brühla, nazywane "Balkonem Europy", czyli przepiękny deptak ciągnący się wzdłuż wód rzeki Łaby. 

Już po pierwszym rzucie oka na to miasto zrozumiałam, dlaczego jest ono nazywane Florencją Północy. I wiedziałam, że spędzę tu wspaniale czas i zapragnę jeszcze powrócić - Tarasy Brühla prezentowały się o tej porze roku przepięknie, sądzę jednak że w lecie jest tu o wiele bardziej magicznie. 







Podczas wizyty w Dreźnie ograniczyłam się do Altstadt, czyli Starego Miasta. Zabytkami zachwycałam się tylko z zewnątrz, ponieważ miłośniczką sztuki, malarstwa i innych pamiątek przetrzymywanych wewnątrz gmachów nie jestem. Z tej racji nie poświęcę muzeom miejsca na swoim blogu, a osoby zainteresowane odsyłam tutaj. Oczywiście nie mogłam odpuścić wizyty w Altmarkt Galerie, gdzie zaopatrzyłam się w zapasy kosmetyczne. 





Po zrobieniu zakupów i zwiedzeniu miasta nadeszła pora na odwiedzenie Jarmarków Bożonarodzeniowych. Łącznie w Dreźnie jest ich ok. 10, z czego zdecydowana większość zlokalizowana jest w centrum. Najpopularniejszym i najstarszym drezdeńskim jarmarkiem bożonarodzeniowym jest Striezelmarkt znajdujący się tuż przy Altmarkt Galerie. Inne popularne jarmarki w sercu miasta to Weihnachtsmarkt an der Prager Strasse, Weihnachtsmarkt an der Frauenkirche, Mittelalter - Weihnacht im Stallhof oraz romantischer
Weihnachtsmarkt tuż przy zamku. Jarmarki są czynne już od godziny 10.00, jednak prawdziwe oblężenie zaczyna się od godz. 15.00. Ja najwięcej czasu spędziłam na Striezelmarkt, gdzie poczułam magię świąt oraz na chwilę powróciłam do dzieciństwa. A wszystko za sprawą scenerii, pachnących wypieków, świątecznej piekarni oraz baśniowego domku. Pojawił się również element dorosłości w postaci grzanego wina. 








Więcej o drezdeńskich jarmarkach świątecznych:
an der Prager Strasse
Striezelmarkt
an der Frauenkirche
Stallhof
romantischer Weihnachtsmarkt am Schloss



O cenach w Dreźnie ciężko jednoznacznie się wypowiedzieć. Kawę można kupić za 3 euro, grzane wino na jarmarku waha się w przedziale 1,5 - 3 euro. Zjeść coś na mieście można zarówno za 2,5 euro, jak i za 12 euro. Słodycze na jarmarku można zakupić za 2 - 15 euro. Niezwykle opłacalne okazują się zakupy w Rossmannie i DM. W przypadku pierwszej drogerii zakupiłam sobie olejki eteryczne w świątecznych zapachach oraz lawandowe. Podczas gdy w Polsce płacę za nie ok. 11 - 15 zł, w niemieckim Rossmannie dostałam je za 0,69 - 1,20 euro. Kolejnym rajem okazała się drogeria DM, gdzie zakupiłam maskę do włosów marki Balea (ok. 1 euro, z tego co wiem zamawiając ją przez internet płaci się więcej) oraz te kosmetyki marki John Frieda których w Polsce jeszcze nie ma. 
Wśród moich zakupów nie zabrakło oczywiście pocztówek które kolekcjonuję, kalendarzy ze zdjęciami miasta (prezenty dla przyjaciółek) oraz słodyczy z jarmarku. 

Z jarmarku przywiozłam również pamiątkę w postaci kubeczka z którego popijałam grzane winko. Za kubek płaciło się 2,5 euro kaucji, którą później można było odzyskać gdy zwróciło się naczynie. Ja zaliczyłam się do tych, którzy wzięli kubek ze sobą do domu. ;)





To, co mile mnie zaskoczyło to nie tylko przepiękna sceneria i magiczna atmosfera na jarmarkach. Największym szokiem było dla mnie to, że... Niemcy są tacy sympatyczni. Po prostu nie mogę uwierzyć, że ten naród rozpętał wojnę a przodkowie spotykanych na ulicy ludzi mieli coś wspólnego z Hitlerem. 

Po cudownie spędzonym dniu opuszczałam Drezno z uśmiechem zadowolenia po udanej wycieczce oraz z lekkim smutkiem - że to już koniec. Ale mam nadzieję, że jeszcze wrócę do tego miasta, jednak - dla odmiany - w jakiejś letniej porze. A w przyszłym roku chciałabym odwiedzić nie jedno a dwa miasta w okresie przedświątecznym. 

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Decydując się na Drezno sugerowałam się opiniami na jego temat, jednak nie spodziewałam się że jest tam AŻ TAK pięknie! Bardzo podobały mi się te miejsca gdzie sąsiadowały ze sobą nowoczesna i historyczna architektura - paradoksalnie nie gryzło się to ze sobą, lecz świetnie uzupełniało. Mam nadzieję, że będzie mi dane zobaczyć kiedyś Drezno letnią porą ;)

      Usuń
  2. Też marzyło mi się Drezno w grudniu. Nie udało się może za rok :)

    Obserwuję i chętnie będę tutaj wpadać.
    Zapraszam do mnie może ci się spodoba. Zapraszam również do obserwacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! I gwarantuję, że gdy zobaczysz je w grudniu, to zapragniesz odwiedzić jeszcze raz ale w jakiś cieplejszy miesiąc - by zobaczyć, jak musi być tam pięknie gdy wszystko jest zielone i w kwiatach ;)

      Usuń
  3. Aż zazdroszczę. Ale ja tam też jeszcze stopę postawię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie - przedświąteczny raj ;)

      Usuń

Raczej nie biorę udziału w żadnych konkursach i rozdaniach, więc jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - po prostu zostaw w komentarzu link do swojego bloga, nie rozpisuj się co mogę dostać. Z miłą chęcią odwiedzę Cię bez tego ;)