09.01.2014

Pierwszy zakup kosmetyczny w Nowym Roku

Koniec 2013 r. przyniósł trochę nowości wśród moich kosmetyków. Najpierw pod wpływem Rossmannowej obniżki cen zaopatrzyłam swoją kosmetyczkę w produkty do makijażu i manicure chociaż miałam (i mam nadal) inne tusze do rzęs, kremy czy lakiery. Później wizyta w Niemczech i paczka z Welli wzbogaciły moją łazienkę o kosmetyki pielęgnacyjne do włosów . Poza tym jeszcze czekam na zamówienie z Avonu. Mogłoby się wydawać, że od zakupów kosmetycznych mam już spokój na jakiś czas, jednak katowicki Douglas pokrzyżował moje plany. Jeśli ktoś zna Katowice to wie, że naprzeciwko Douglasa, tuż przy dworcu PKP, powstała galeria handlowa w której również możemy znaleźć tę drogerię. W związku z tym sklep przy Stawowej jest w likwidacji i wszystkie produkty można kupić taniej o -30%. Oczywiście miałam nie ulegać kolejnej promocji, bo wiem jakim jest ona wrogiem dla portfela, jednak... nie wytrzymałam, weszłam i wyszłam. Z kolejnym zakupem. Jestem biedniejsza o 34 zł, ale za to bogatsza o dwie mgiełki do ciała i szminkę.







A tak przy okazji - coraz bardziej drażnią mnie panie, które potrafią chodzić za klientkami po całej drogerii chętne pomóc i doradzić. Podczas gdy tłumaczyłam pani, że interesują mnie mgiełki She ze względu na niską cenę (cena regularna: 19 zł), ta usiłowała wcisnąć mi podobnie pachnące perfumy w cenie powyżej 200 zł. No bo taki piękny zapach, dokładnie w tych nutach co mnie interesują, a przecież teraz taka okazja - taki rabat. Gdy wytłumaczyłam konsultantce, że z zapachów chcę She i tylko She, nic innego nie wchodzi w grę, ta męczyła mnie, że i tak bardziej opłaci mi się kupić wodę toaletową a nie mgiełkę, wprawdzie jest droższa, ale to woda toaletowa a nie mgiełka. Ale ostatecznie mam to co chciałam ja, a nie co sugerowała przemiła pani, czego dowodzi powyższe zdjęcie. A z taką handlową uprzejmością pracowników spotkałam się tylko w Polsce - ani w żadnym włoskim, ani w niemieckim Douglasie nikt nigdy do mnie nie podszedł i nie zaproponował pomocy w wyborze towaru.



1 komentarz:

  1. Ja mam już swojego Douglasa, do którego chodzę i jest ok. Ale wiem o czym piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń

Raczej nie biorę udziału w żadnych konkursach i rozdaniach, więc jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - po prostu zostaw w komentarzu link do swojego bloga, nie rozpisuj się co mogę dostać. Z miłą chęcią odwiedzę Cię bez tego ;)