03.05.2014

Zapach cud?

Witam w maju!
Trochę rozczarowana tym co mam za oknem.
Miałam spędzić te dni w Paryżu, jednak w moim życiu nastąpiły pewne przeorganizowania (które spowodowały m.in. brak postów w ostatnim czasie).
Piątek trzeba było spędzić w pracy, więc dłuższy wyjazd nie wchodził w grę.
Trudno.
Nie teraz, to innym razem.

Ale już jestem.
I piszę.
O pewnym zapachu.


O moich ulubionych perfumach już kiedyś pisałam. Lubię mieć ich dużo, ale sporo czasu poświęcam ich wyborowi. Korzystając z wolnego czwartku postanowiłam zrobić porządek w moich zapachach. Niektóre poszły w odstawkę (wybierane często przeze mnie psikadło Elizabeth Arden Green Tea nagle zaczęło mnie drażnić), a niektóre... hmmm.... jakby to powiedzieć... zostały zamówione i na nie czekam.
Wśród posiadanych przeze mnie zapachów mam sporo odpowiedników - poświęcam dużo czasu na szukanie produktów, które najlepiej imitują moje wymarzone perfumy. Wśród nich jest kilka zapachów z firmy Mistral, oferującej odlewki odpowiedników.

We wcześniejszym poście dotyczącym zapachów wspomniałam o Mistral nr 47. Jest to odpowiednik wody toaletowej Lolita Lempicka Le Premier Parfum. Cena oryginału a cena 10 ml odpowiednika nie pozostawia mi wyboru - kupuję wersję proponowaną przez Mistral. Zapach uwielbiam za jego lekką sprzeczność - słodki i delikatny, a zarazem ostry. Kojarzy mi się z nieprzewidywalnością - z kobietą z pozoru stonowaną i subtelną, ale potrafiącą pokazać pazur i cieszyć się najmniejszą chwilą. W nucie zapachowej ma m.in. wanilię i piżmo, a to jedne z moich ulubionych składników.
Kolejnym plusem jest trwałość zapachu. Nie wiem jak to jest w przypadku oryginału, ale posiadany przeze mnie zamiennik pachnie bardzo długo. Spryskuję się nim tylko dwa razy dziennie - przed wyjściem do pracy (gdzie cały czas go czuję) i przed wyjściem z pracy (choć ten krok mogłabym ominąć, ale robię to z przyzwyczajenia). Zapach zaaplikowałam sobie ostatni raz wczoraj o godzinie 16.00, a na moich włosach czuję go do tej pory (czyli minęły już 24 godziny). Może tak ma być, a może punkt w którym kupuję odlewki ma wyjątkowo mocno skoncentrowane zapachy.

Trochę wierzę w magię zapachów.
Ale nie w opowieści o feromonach i afrodyzjakach, lecz w to, że konkretne zapachy wpływają na nasze samopoczucie i to, jak odbiera nas społeczeństwo, dodając nam tym samym pewności siebie czy odwagi. Są perfumy, które odpychają, a są takie, które wywołują miłe skojarzenia przez co ich użytkownik zyskuje naszą sympatię.
Wprawdzie ze zmianą perfum jest trochę jak z przefarbowaniem włosów na rudo - sam zabieg nie sprawi, że ziemniak zamieni się w karczocha. Ale chyba warto poszukiwać i eksperymentować chociażby po to, żeby samemu z sobą czuć się lepiej.
Nie wiem czy to dzieje się naprawdę, czy coś sobie wkręcam, ale gdy jestem spryskana omawianym zapachem to odnoszę wrażenie, że ludzie wokół są jakoś życzliwiej do mnie nastawieni. Byle przysługa zostaje doceniona, błędy szybciej wybaczone, znajdują się też tacy którzy chętnie zrobią coś za mnie.
Magia? Wątpię. Zdecydowanie chemia. I to bardziej moja niż innych, bo pewnie sekret tkwi w moim nastawieniu. A że zawartość flakonika ma na nie wpływ, to chyba dobrze, bo dobrze znać źródło swojej pozytywnej energii.


Pragnę zaznaczyć, że nie jest to wpis sponsorowany. A wspomniana życzliwość otoczenia objawia się jedynie w drobnych gestach a nie powalaniem całego świata na kolana ;)

6 komentarzy:

  1. Nigdy go nie miałam, ale wierzę na słowo że jest boski :)

    Pozdrawiam :)
    MSjournalistic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie on jeden ;) Ale ostatnio za mną znów chodzi, a nuta zapachowa chyba najbardziej teraz mi odpowiada :) Czekam jeszcze na kilka innych zapachów, jeden zamówiony na allegro, inne w perfumerii Mistral u mnie.
      Mamy wiosnę, lato idzie więc może to tak wpływa na moją potrzebę zmian zapachów :D

      Usuń
  2. Uwielbiam ten zapach ale niestety juz mi sie konczyl :(
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    http://lovelifemakeuphealth.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja znowu jakiś czas temu przypomniałam sobie o nim, ale za wiele w flakoniku nie zostało. Pod koniec najbliższego tygodnia uzupełnię zapas ;)

      Usuń
  3. Oj siła tego jak się czujemy w danym zapachu jest ogromna. Ja tak często mam przy pomadkach, jak z jakimś kolorem czuję się pewnie i dużo się uśmiecham to widzę wpływ tego na otoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pomadkami zaczęłam przyjaźnić się niedawno, wcześniej cały czas stosowałam błyszczyki w delikatnych kolorach. To na temat siły tego jak się czuję w danym kolorze pomadki wypowiedzieć się nie mogę, póki co ich magia polega na tym, że wiele osób pyta mnie "Co Ty masz na ustach?!" bo nie są przyzwyczajeni do mojego widoku z fuksją albo pomarańczem na wargach. Magię zapachów odczuwam zdecydowanie bardziej.

      Usuń

Raczej nie biorę udziału w żadnych konkursach i rozdaniach, więc jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - po prostu zostaw w komentarzu link do swojego bloga, nie rozpisuj się co mogę dostać. Z miłą chęcią odwiedzę Cię bez tego ;)